Co nieco o żółwiach. Wspomnienie tsunami z 2004 roku.

Cudownie jest otworzyć rano drzwi i mieć przed oczami ocean. Cudownie jest też mieć tutaj kolegę, który dysponuje wolnym dniem i… skuterem.

Podczas pierwszego tygodnia spędzonego na południu wyspy, odwiedziłam Research Project Bentota South, czyli konserwatorium żółwi morskich. Był to piękny i gorący dzień, a trasa ok 40 km skuterem z Kalatury minęła całkiem przyjemnie.
Na Sri Lance znajduje sie sporo ośrodków które pomagają żółwiom przetrwać. Ten jest właśnie jednym z takich. Zniszczony doszczętnie podczas tsunami z 2004 roku, działa ponownie, jednak nie w takim samym wymiarze jak poprzednio. Wszystkie szkody nie zostały jeszcze naprawione. Spora cześć ogrodu w którym znajdowały sie baseny dla żółwi wciąż jest w ruinie. Widok ten daje wyobrażenie o skali zniszczenia, a wywieszone zdjęcia pokazujące jak ośrodek wyglądał zaraz po uderzeniu wielkiej wody tylko je potęguje. Fala tsunami która dotarła do Sri Lanki miała swoje źródło w trzęsieniu ziemi pod dnem oceanu w Indonezji. Wysoka na 15 metrów, z cała swoją niszczycielską siłą uderzyła w wybrzeże porwając pociag wraz torami i wdzierając się nawet 2 km wgłąb ladu. Zginęło prawie 30000 osób co daje Sri Lance drugie miejsce pod względem ofiar śmiertelnych, zaraz za Indonezją a tuż przed Indiami. Zginęły głownie dzieci i osoby starsze. Ciekawostką jest że zwierzęta z Parku Narodowego Yale wyczuły zagrożenie wcześniej, i zdążyły sie schronić ma wyżynach. Jest to bardzo osobliwe uczucie, kiedy jest sie w miejscu, w którym wydarzyła sie tragedia 10 lat temu, a którą na swoj sposób przeżywało sie w Polsce. Artyści śpiewali piosenki, ludzie gromadzili dary dla powodzian z wyspy. A teraz odwiedzam ten właśnie rejon, gdzie to wszystko sie wydarzyło, i słucham ludzi których to dotknęło. Unikalne przeżycie.

IMG_0485.JPG

IMG_0484.JPG

A jeśli chodzi o żółwie… To żolwie są cudowne. Przesłodkie. Szczególnie zaraz po wykluciu. Ludzie przynoszą jajka znalezione na plaży do ośrodka, a tam pracownicy zakopuja je w piasku i znaczą. Gdy sie wyklują, zostają przeniesione do basenu, gdzie są trzymane przez kilka tygodni. Następnie zostają wypuszczane na wolność. Na około 1000 puszczonych na wolność małych żółwików, przeżyje jednak tylko pare z nich. Wiele z nich stanie sie pokarmem dla ptaków i innych drapieżnikow.
Bilet wstępu do konserwatorium kosztuje 500 rupii, czyli ok 5$. Pracownicy obiecują, że zyski zarówno z biletów jak i ze sklepu z pamiątkami są przeznaczane na ratowanie żółwi. Niezależnie od tego ile jest w tym prawdy, a ile propagandy turystycznej to byłam, zapłaciłam i niemal pływałam z maluchami- żółwiami w ich basenie. 😀

IMG_0483.JPG

Pozdrawiam, BetkaKretka🐢

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s