Monsanto – portugalska wioska zapomniana przez czas.

W Monasanto czas się zatrzymał. Niedaleko Hiszpanii, na wzniesieniu (758 m.n.p.m.), jest wioska gdzie słońce zachodzi w kolorze krwisto czerwonym, a pulsującą ciszę poranka rozrywa tylko odgłos miotły tańczącej po kamiennym podwórku i szczekanie psa. Przy zboczu stoi wieża – Torre de Lucano — z zegarem i dzwonem zawieszonym u szczytu, który leniwie przypomina mieszkańcom o mijających godzinach. Esencja portugalskiej prowincji, słońce, natura i historia sięgająca epoki kamienia. Łatwo w nią wsiąkniesz, cofniesz się w czasie, zabłądzisz i odnajdziesz ścieżkę w głąb samego siebie.

photo-03-06-14-06-53-29
Monsanto

Noc w ruinach zamku templariuszy.

”Boże, to najpiękniejsze miejsce na ziemi…” tak rozpoczęłam nową stronę w moim notatniku, kolejny rozdział o włóczędze po Portugalii.
Znalazłam malutką gospodę z tarasem i usiadłam przy stoliku totalnie wyczerpana ostatnim etapem trasy. Bezwiednie, utkwiłam wzrok w tym afrykańsko dużym, czerwonym słońcu, które wędrowało mozolnie w kierunku zachodu. Pozbawiony życia, pogruchotany iphone i moja malutka kamera go-pro ładowały się już w kącie pod ladą u gospodarza, a ja wciąż czekałam na naleśnika z kozim serem i czerwonym pomidorem.
Zapadał ciepły wieczór i ciemność stopniowo zalewała dolinę. Wokół panował ujmujący spokój. Noc mnie nie zaskoczyła, ale rodzaj mojej kwatery. Wszystkie cztery pokoje do wynajęcia w wiosce były tej nocy zajęte, więc jedyną opcją, jaka mi pozostała był dziki biwak. Czekała mnie noc pod tym oto pięknie rozgwieżdżonym niebem. Rozbiłam się na szczycie wzgórza, w ruinach dwunastowiecznego zamku templariuszy. W blasku wbudowanej w telefon latarki, walczyłam z wiatrem, który złośliwie bawił się tropikiem namiotu, porywając go raz w górę, a potem znowu ściągając w dół. Nie dość, że było ciemno jak w smole, to jeszcze instrukcja niejasna.

Niespodzianka.

To nie instrukcja była ciemna jak ta noc, która właśnie zapadała, tylko ja, kiedy kupowałam ten namiot. Niska cena, lekka konstrukcja…to wszystko składało się na namiot PLAŻOWY, czyli taki trójkąt bez jednej ścianki! Zaskoczyła mnie moja własna głupota, cóż, zdarza się, ważne, żeby się tym nie przejmować. I tak potem leżałam wpatrzona w drogę mleczną, z jednym bokiem namiotu wtulonym w mur zamku i choć gospodarz przysięgał, że nie ma się czego tutaj bać, duchy nie straszą, a dzikich zwierząt nie ma, to i tak zasypiałam sztywna ze strachu, jak figura woskowa z muzeum Madame Tussauds.

photo-02-06-14-06-59-43
Poranek w ruinach średniowiecznego zamku templariuszy.

Kamienne domy.

Wokół Monsanto wiją się ścieżki dla turystów, wiodą one przez gaje oliwne, pomiędzy domami wykutymi w granitowych głazach, kamiennymi dobudówkami. W wielu z nich wciąż mieszkają ludzie, życie trwa niezzmiennie, a zrujnowane chatki wyglądają tak, jakby od zawsze takimi były.
Monsanto jest dla mnie jak wioska hobbitów. Z tymi domkami wrosłymi w skały, porozrzucanymi po całym zboczu, tak jakby ktoś je strącił z nieba. Bajecznie, inaczej niż wszędzie.

DCIM100GOPRO
Kamienne domy

Nocleg.

Drogo! Za pokój dla dwóch osób w Monsatno zapłacisz 40-70 euro za noc. W sezonie lepiej zrób rezerwację z wyprzedzeniem, no chyba że masz ochotę na biwak pod gołym niebem, tylko pamiętaj, aby sprawdzić swój nowy sprzęt przed podróżą 🙂 Rozbić możesz się wszędzie i za darmo.

Toaleta z widokiem.

Toalety publiczne są okej, ale szału nie ma, prysznic też jest do ogarnięcia. W dodatku ta miejscówka świetny to punkt widokowy na całą okolicę.

Ceny i sjesta.

Ceny w sklepach są bardzo wygórowane i lepiej jeśli się zaopatrzysz w którejś z wiosek położonych poniżej. Pamiętaj o godzinach sjesty, od 13 do 17 -18. Spożywczak, apteka, poczta, informacja turystyczna, wszystko jest wtedy zaknięte.

photo-02-06-14-17-49-25
Życie to sjesta 😀

Dojazd.

Jeśli masz własny, wyporzyczony samochód, to świetnie – na pewno dojedziesz. Wioska leży 26 kilometrów od Hiszpanii. Z Castelo Branco (67 km na południe od Monsanto) autobus zabierze Cię bezpośrednio na szczyt góry, do wioski, w dni robocze odjazd jest o 12:25 i 17:15, a w niedziele o 11:40. Droga powrotna jest tylko jedna, w dni robocze o 7:15, a w niedziele o 14:22. Możesz też pojechać tak: pociągiem z Castelo Branco do Entroncamento, potem autobusem do Torres Novas i jeszcze jednym autobusem do Monsanto. Pozostałe opcje? Rowerem, pieszo, na hulajnodze, albo tak jak ja — autostopem. Ludzie są bardzo pomocni i uprzejmi, uważaj, bo możesz się w nich zakochać.

photo-01-06-14-18-49-20
Pozdrowienia z autostopu

Spełnione marzenie

Odhaczyłam z listy marzeń najbardziej portugalską z portugalski wiosek, oficjalnie uznaną z taką w 1938 roku. Pomimo turystów, Monsanto pozostaje jednym z moich końców świata. To idealne miejsce na długie spacery i medytacje. Gdyby nie to, że Portugalia ma jeszcze tyle zapomnianych przez czas miejsc do odkrycia, to przyjechałabym tu po raz drugi, a może i trzeci.

pozdrawiam, BetkaKretka

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s